Odległość od domu sprawia że raczej wystartuje aczkolwiek kłopoty w robocie sprawiają że w tym tygodniu pewnie nie wyjdę ani razu na rower ;] Ciekawe jak to wpłynie na formę
jakas ekipa z Warszawy w Piatek jedize objechac trase:P Młodziki ale co tam! Ja sie poajwie na 100% niestety tylko w roli fotografa i mechanika. Finansowo mam innne plany a że blisko to przyjade was troche pomotywować;) SŁyszałęm że finał to znów nasi będa odbierać Pucharki:) znaczy sie nasi czyli Majki Jolki Elizy:) Roberty - tak Jak chłopak pojedzie to rozwali ludzi kto jak kto ale Robert zna te lasy jak nikt;)
dla mnie to jak biegać po wasnym podwórku za blisko jakos tak namacalnie za blisko dlatego może też nie wystartuje... chętnie natomiast uracze was zdjęciami tylko głosno krzyczeć jak będziecie jechać;P
_________________ -->How many roads must the biker ride down, before you can call him a rider...? <--
Wiek: 21 Dołączył: 23 Lip 2007 Posty: 973 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-01, 20:37
ja moze sie zjawie ale tylko popatrzec
jakos w tym roku na jesieni nabralem checi nawalania sandawerow niz jezdzenia na rowerze moze przez to tak wyniklo ze szose mam uziemiona raczej na jakies 3 tygodnie w gorszym wypadku 3-4 mienisace a wszystko przez co oczywiscie szprycha a zadnej innej tam nie wsadze bo nyple mam przy piascie a na dodatek powiem ze sztuka kosztuje 10zl ;-)
_________________ Kolarstwo górskie nie jest łatwym sportem.Łatwa może być tylko niedzielna przejażdżka.
Wiek: 21 Dołączył: 23 Lip 2007 Posty: 973 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-01, 21:39
zyje i nawet jezdze czasem ;-)
dzis nawet porzadnie sie zmoczlem bo oczywiescie dowral mnie deszcz :-/
sandawery - sandacze troche sie tego polowlo przez 3 ostatni tygodnie
nie o to mi chodzi kola nie kosztuja az tyle zeby szprycha kosztowala 10zl i tu jestem zly z tego powodu ale mniejsza o cene tylko dowiedzialem sie ze ciezko je dostac (przedzial czasowy 3 tygodnei do jakis 4 miesiecy)
a to ze mnie wcielo to moje szczsescie odnosnie serwisow na zasilacz nadal czekam
_________________ Kolarstwo górskie nie jest łatwym sportem.Łatwa może być tylko niedzielna przejażdżka.
dobra fajnie że jestes ale koniec OT startujesz na Jabłonnej? ja sie pojawie jako foto odwiedź gwardie z Legionowa Sysiek! Zapraszamy na Maraton Legionowski:D
_________________ -->How many roads must the biker ride down, before you can call him a rider...? <--
ciagle mnie poprawia ktoś ale nigdy po jakimś czasie nie pamietam jak jest poprawnie;P - wiadomo gdzie i to się liczy:) to nie moja wina że tak to nazwali!
_________________ -->How many roads must the biker ride down, before you can call him a rider...? <--
No to bylismy na objeździe trasy.... Ja powiem tak... Nuuuda trasy ciagle ta sama nawierzchnia ciagle w lesie... wasko nie ma szutrów cialge jakies leśne odcinki, trasa kreci na lewo i prawo ze 30 razy nie ma jak wyprzedzać... a najfajniejsze góki są zj#@#ne czyli ujęte w najmniej korzystny sposób pod koniec trasy kiedy juz ludzie siły nie mają
najgorsze jest jednak to ze na jakimś 20-23km na srodku trasy na drodze takiej pół leśnej w okolicy Wsi trzciany Jakichś dwóch typków wykopało wielki rów w poprzek drogi. Specjalnie pod maraton albo na dziki... rów jest w pół łydki ma szerokośc całej szutrówki i długośc jakiegoś metra.... jak sie Pilot na Quadzie rozpędzi to też sie poturbuje.....
jak jechaliśmy chłopaczki uciekli zostawili łopate jakiś zwój drugu aluminiowego(takiego do usztywniania zbrojeń) i bluze.... patrzyli z daleka na nas co robimy, drut zaje-ukradliśmy im ale łopate i bluze zostawiliśmy.... uważajcie w lasach bo ja sie boje czy oni nie chcieli tego drutu miedzy drzewami rozciągnąć;/ masakra
Obraz.jpg znalezisko z trasy podejrzana sprawa!!!!
Plik ściągnięto 55 raz(y) 465,4 KB
_________________ -->How many roads must the biker ride down, before you can call him a rider...? <--
A ja wczoraj na objezdzie trasy samotnej przezylem tragedie Smierci ulegla moja przezutka sram x9, jechalem po plaskim odcinku i nagle slyszsz hszhrum bum patrze a tam caly wuzek wmielony w szprych az znalazl sie przy piascie powywijany na wszystkie strony koleczko wylecialo gdzies w orbite, krzywy chak normalnie tragedia a ja w srodku lasu zadzownilem po kolege ktory odcholowal mnie prosto do darka. I tam wszyscy "o kur..a" Lecz pan darek czyni cuda i powiedzial mi scigaj ta przezutke. Pomyslalem sobe przeciez to na wyzucenie sie nadaje. Siedzialem tam u nich 4 godziny i pan darek dzienie bojowal z pogieta na maxa przezutka i hakiem. Lecz cudy jeszce sie zdarzaja i przezutka nabrala swojego ksztaltu poprzedniego. hak nie jest tak prosty jak nowy i przezutka tez prosta jak deska nie jest ale wazne ze dziala. Ciekawe jak dlugo to wytrzyma ale material jest bardzo mocny bo dal sie od deformowac a haka takiego twardego to darek jeszce nie widzial
A ja po dzisiejszym objeździe trasy mogę powiedzieć, że trasa fajna i nie taka prosta jak się spodziewałem, rano dopompowałem koła i musiałem spuszczać powietrze, twarde jak kamień opony łapały poślizg na piachu i mchu. Dół jest ale nie taki straszny choć w tłumie może być ciężko zauważyć, drutów w poprzek trasy nie zauważyłem, mocy w nogach też nie.
no i poajawiłem się na Maratonie owszem. Tymrazem jako fotograf li tylko. było nas kilka ludków z Ekipy. Kamil(Lakim) jak kto woli był ale szybko jechal i ciage był a go nie było:D jechał też Robert i Dziewczyny z ekipy:P Maja Jola Eliza:) i Gosia....
maraton udany bez większych wypadków kolega Majki miał wypadek ale po tym jak zabrali go do szpitala ponąć żyje i chyba ma się dobrze!
reszta opowiedzą galerie i osoby uczestniczące...
ja ze swojej strony powiem tyle... wiało a burza też była zacna;P - oblegany namiot Bike Boardu nigdy nie budził takiego zainteresowania;P
_________________ -->How many roads must the biker ride down, before you can call him a rider...? <--
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum